„ZADRY” ALEKSANDRA KLONOWSKA – SZAŁEK
Znaleźć swoje miejsce
Pierwsze, co widzę to tytuł. „Zadry”. Niby proste słowo, a mieści w sobie sporo znaczeń. Dla mnie tym nadrzędnym jest coś nieprzepracowanego, uwierającego. Jakaś emocja, która nie pozwala o sobie zapomnieć. I choć debiutująca autorka Aleksandra Klonowska-Szałek umieszcza ten wątek w swojej powieści, to jednak nie on jest najważniejszy.
Stojąca na życiowym zakręcie Malina przyjmuje propozycję nowej pracy. Wraz z córkami udaje się do Zadr, małej mazurskiej wsi, w którym czeka ją szczególne zadanie. W tej wyludnionej przestrzeni ma stworzyć ekowioskę. Miejsce kultywowania tradycji oraz postępowych praktyk. Bohaterka nie wie jeszcze, jak trudnym okaże się to wyzwanie.
Zadry, miejsce nad którym ciąży klątwa. W przeszłości mieszkańcy znikali w tajemniczych okolicznościach. Garstka tych, którzy zostali przejawia nie tylko wrogość do obcych, ale także potrzebę życia z dala od pytań ciekawskich turystów. I choć Mazury w naszej wyobraźni często utożsamiają oazę spokoju w przypadku tej opowieści sprawiają wrażenie nieco dzikich, surowych, nieprzeniknionych. W miejscu, które zniknęło z map, lokalność przypomina najbardziej strzeżony skarb, czekający na odważnego poszukiwacza.
Malina z nieco niezdecydowanej i niepewnej przekształca się na naszych oczach w kogoś doceniającego nie tylko swoje atuty, ale również spotykanych ludzi. Powrót w rodzinne strony i częstsze spotkania z matką stanowią początek złożonego procesu dojrzewania. Dorasta i zmienia się także najmłodsze pokolenie czyli Dana i Dzida. Siostry, które różnią się jak ogień i woda. Dana, artystyczna dusza zatopiona w wielkomiejskim pędzie. Dzida, nieujarzmiona, szalona, zamiast myśleć o przyszłości woli włóczyć się po lesie i ćwiczyć survival. Autorka pięknie wykreowała te postacie. Napięcia między rodzicami i dziećmi stanowią bardzo realny obraz macierzyństwa. Każda z bohaterek marzy o wolności na swoich zasadach, uwadze, zrozumieniu oraz sprawczości. Tylko jak to wszystko osiągnąć?
„Zadry” to także piękna opowieść o drugich szansach. O nowych początkach. O odkupieniu win. Być może los uśmiechnie się nie tylko do bohaterów, ale również do zapomnianej wioseczki. W tle popełnionych błędów majaczy przeszłość. Aleksandra Klonowska-Szałek postawiła na dwutorową fabułę. Rozpina piękny most pomiędzy dramatyczną przeszłością, a skomplikowanym tu i teraz. Wątek zakazanej miłości oraz wysiedlania mieszkańców Mazur stanowi fascynujące dopełnienie opowieści. Pisarka podchodzi do tych dramatów z wyjątkowym wyczuciem.
Dla Aleksandry Klonowskiej-Szałek pierwsza powieść stała się lekarstwem na zawodowe wypalenie. Dla wielu czytelników „Zadry” stanowić będą nie tylko piękną pochwałę kobiecej solidarności. To przede wszystkim wspaniały kalejdoskop charakterów. Ludzkiej serdeczności ukrytej pod oschłością.
Czy miłość i akceptacja zapłoną, jak syberyjskie ognisko? I czym okaże się skarb ukryty w mazurskich lasach? Cudowna pani Maria nie zdradzi tego sekretu. Tu może pomóc jedynie zatopienie się w lekturze. Wrażenia dodatkowo pogłębi jesienna atmosfera. Tak, to odpowiedni moment!
BS