Listy z teczki 1
Zapraszamy serdecznie do odsłuchania i lektury Listów z teczki Czesi
Drogi Przyjacielu,
Zanim wyruszymy, zatrzymajmy się na chwilę przy słowach, które dawno temu witali podróżnych u progu wielkich bibliotek. W Aleksandrii nad wejściem widniał napis: „Sanatorium dla umysłów”, a w Berlinie: „Pokarm dla ducha”. Chciałabym, aby te listy, które właśnie zaczynasz czytać, stały się dla Ciebie dokładnie tym samym – przestrzenią, w której czas zwalnia, a wyobraźnia buduje mosty między tym, co było, a tym, co trwa.
Dziś moim celem jest uratowanie XX wieku przed zapomnieniem i ukazanie podziwu dla „mocnego człowieka” – naszych przodków, którzy bez nowoczesnej technologii potrafili przetrwać w świecie surowym i nieprzewidywalnym.
Nasz cel: 14 000 lat wstecz
Wsiądźmy do kabiny naszego wehikułu. Jest tu sporo miejsca, więc zaproś znajomych. Nastawiamy autopilot na 10 000 – 14 000 lat wstecz i… odlatujemy.
Gdy otworzymy drzwi w okolicach dzisiejszego Mieściska, nie uderzy nas zapach skoszonej trawy, lecz mroźne powietrze bezdrzewnej tundry. Klimat jest tu surowy, niemal identyczny jak na dzisiejszej północnej Syberii. Ostatnie lodowce dopiero co wycofały się z Wielkopolski.
Sensacja w Mirkowiczkach
Musisz wiedzieć, że ziemia, po której chodzimy, to jeden z najbogatszych archeologicznie obszarów Wielkopolski. Odkryto tu blisko 1100 stanowisk, ale to, co wydarzyło się w Mirkowiczkach, oddalonych o zaledwie 7 km od Mieściska, wstrząsnęło światem nauki.
Dlaczego to miejsce było sensacją na skalę europejską? To jedno z zaledwie trzech stanowisk w Europie, gdzie przetrwały nie tylko narzędzia, ale i kości zwierząt!-W latach 90., międzynarodowa grupa badawcza pod kierownictwem dr. Jacka Kabacińskiego z PAN, odkryła tu ślady pierwszego osadnictwa na ziemiach polskich sprzed 14 tysięcy lat. Dzięki specyficznemu środowisku naturalnemu, materiały organiczne nie uległy rozpuszczeniu. Dzięki temu wiemy dokładnie, co jedli ówcześni łowcy. Znaleziono przypalone (a więc utrwalone w ogniu) kości koni, zajęcy, a nawet ości kilku gatunków ryb.
Czy ich rozpoznasz?
Spójrz na tych ludzi. To łowcy reniferów. Mieszkają w szałasach z drewnianych żerdzi i kości zwierząt, okrytych skórami. Polują przy pomocy łuków i strzał z krzemiennymi grotami.
Choć ich nie rozumiemy, a ich ubrania wydają nam się dziwne, to pamiętaj o jednym eksperymencie myślowym: gdybyśmy ich dzisiaj umyli, uczesali i ubrali w nasze garnitury, nie różniliby się od nas bardziej, niż my różnimy się między sobą. Ten sam błysk w oku, ten sam lęk przed mrozem i ta sama duma z udanego polowania.
To dopiero pierwszy przystanek. Teraz opowiem Ci o tym, jak rolnicy z południa „nawracali” tutejszych łowców na nowy styl życia i dlaczego w Mieścisku na rynku odkryto groby z twarzami…
Wracamy do naszego wehikułu. Tym razem przesuwamy dźwignię nieco bliżej współczesności, choć wciąż mówimy o czasach, które trudno objąć ludzką pamięcią. Zatrzymujemy się w drugiej połowie V tysiąclecia przed naszą erą. Krajobraz wokół Mieściska drastycznie się zmienia – tundra ustąpiła miejsca żyznym ziemiom, które zaczęły przyciągać nowych przybyszów.
Wielkie spotkanie: Rolnik kontra Łowca
Wyobraź sobie ten moment: z południa nadciągają grupy ludzi, którzy nie chcą już tylko gonić za zwierzyną. Niosą ze sobą ziarno, prowadzą zwierzęta hodowlane i potrafią lepić naczynia z gliny. To początek gospodarki wytwórczej. Jednak okolice Mieściska nie były puste. Wciąż żyli tu dawni gospodarze – społeczności łowiecko-zbierackie.
Przez setki lat ci ludzie żyli obok siebie. Czy dochodziło między nimi do kłótni o tereny łowieckie? A może wymieniali się skórami za zboże? Wiemy jedno: to sąsiedztwo doprowadziło do wielkiej przemiany kulturowej, zwanej neolityzacją. Ślady tego „styknięcia się” dwóch światów archeolodzy odnaleźli ….tak, znów w Mirkowiczkach ! (badania z lat 1992-93). Odkryto tam osady ludzi, których nazywamy kulturą pucharów lejkowatych i amfor kulistych – nazwy te wzięły się od fantazyjnych kształtów ich ceramiki.
Na dziś zamknijmy więc drzwi naszego wehikułu i pozwólmy, by obrazy, które zobaczyliśmy, jeszcze przez chwilę w nas pracowały: chłód tundry, ogień pierwszych ognisk, ślady łowców i cichy krok rolników niosących ze sobą nowy porządek świata. To właśnie tutaj, na tej ziemi, zaczyna się opowieść o długim spotkaniu człowieka z miejscem — opowieść, której dalsze karty powoli chcę odsłaniać.
W następnym liście chcę zatrzymać się tam, gdzie pamięć przybrała najbardziej ludzką formę — na twarzach utrwalonych w glinie. Opowiem Ci o niezwykłych urnach, o grobach odkrytych w samym sercu Mieściska i o ludziach, którzy nawet po śmierci chcieli pozostać rozpoznani.
Do tego czasu zachowaj w sobie tę pierwszą podróż. Bo kto raz usłyszy głos tak dawnej ziemi, ten już zawsze będzie chciał wrócić, by słuchać dalej.
